Start » Wiara » Modlitwa
Apr
14

Modlitwa

Chciałbym podzielić się moimi rozważaniami dotyczącymi wtorkowego kazania księdza Artura Klepackiego na temat modlitwy. Kazanie to było odpowiedzią na moje pytania zanoszone do Jezusa Chrystusa. Chcę unikać rutyny w modlitwie i uczynić ją czymś głębszym – czymś co będzie bardziej podobało się Bogu. Otrzymałem kilka wskazówek podczas wtorkowej Eucharystii, które staram się wprowadzić w moje życie.

Już wcześniej wiedziałem co to jest modlitwa, ale dopiero wtorkowa Eucharystia uświadomiła mi jej istotę – modlitwa nie jest pacierzem i nie jest tylko słowem – modlitwa jest osobistym przebywaniem z Jezusem Chrystusem, co prowadzi do spotkania z Samym Bogiem. „Wtedy Pan Jezus chce się modlić ze mną do Ojca.”[1] Sam Jezus to podkreśla, gdy Filip Go zapytał: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.” [3, J 14,8]

Jezus udzielił mi kolejnej wskazówki dotyczącej modlitwy:

„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak
poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani.
Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba,
wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który
jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo
Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba
naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my
przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli
pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich
przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie
przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.”
[3, Mt 6,7-15]

„W potoku słów ginie duch, który ma możliwość jednoczenia się z Bogiem. Duch jest ciekawy, może w nim przebywać Bóg. Duch jest rzeczywistością, gdzie niewidzialny Bóg staje się widzialny.”[1] Staram się pamiętać o tym podczas mojego spotkania z Panem Jezusem, który wie o mnie wszystko i wie co dzień mi przyniesie i czego w nim dokonałem. Pan Jezus raczej oczekuje ode mnie abym stawał przed nim w prawdzie i powiedział Mu co o tym wszystkim sądzę: czy jestem mu wdzięczny? Czy żałuję złych rzeczy, które popełniłem? Czy przebaczyłem wszystkiemu i wszystkim? Czy nie ma we mnie gniewu? Na to wszystko mogę się zdobyć tylko w pragnieniu przebywania z Jezusem, bo tylko On może mnie uwolnić od mojego grzechu. Wtedy uciekam z tego świata, na którym jestem przegrany. Uciekam do Niego, który mnie kocha ponad wszystko.

Nie jest mi łatwo poddawać się i przegrywać. Moja duma nakazuje mi walczyć o swój wizerunek. Jeszcze ciężej jest mi, gdy wygrałem dany dzień – osiągnąłem sukces. Wtedy nie chcę się uniżyć i nie jest to dla mnie możliwe bez Pana Jezusa. Bo czegoż mogłem dokonać samemu? Niczego. Wszystkie moje sukcesy nie są moje ale Nasze: Jezusa, moje i osób, które brały w nich udział. Biję się czasem z tą myślą, bo czy ona oznacza, że jestem tak bardzo słaby i niedoskonały, że nie mogę dokonać niczego samemu? Samodzielność i samowystarczalność jest tym wszystkim co oddziela mnie od Jezusa, dlatego w modlitwie to konkretnie przerywam. W tym czasie, kiedy uniżam się przed Panem Miłującym, w swojej małości, mogę także mu wyznać, że: nie zgadzam się z wszystkim tym co zrobiłem – żałuję za grzechy; jestem bardzo Mu wdzięczny za radość, której doświadczyłem, a czasami jest mi po prostu smutno i proszę Jezusa o siłę.

Czasami naprzykrzam się Panu Jezusowi, z pewnymi sprawami, bo wiem, że Jego miłosierdzie jest nieskończone. We wszystkich tych sprawach Jezus wychodzi z pomocną dłonią. Nasz Bóg jest naprawdę miłosierny i kocha nas ponad wszystko. Zawsze mam te Jego słowa w swoim sercu:

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.”[3, Mt 7,7-11]

Słowa te wzbudzają we mnie odpowiedzialność za innych, którym moja modlitwa może być pomocna. Mam wrażenie, że im mniej znam daną osobę, im mniej powodów mam by życzyć jej pomyślności, tym większe znaczenie mają słowa modlitwy u Pana Boga. Miłość Jezusa jest nieskończenie doskonała. Moja miłość jest kulawa, ale gdy wypraszam łaski dla innych, doświadczam bliskości Chrystusa Naszego Pana.

Wieczorna modlitwa jest dla mnie szczególna albo raczej staram się aby tak było, bo muszę przyznać szczerze, że przeważnie moje modlitwy są płytkie. Nie wszystko potrafię wyrazić i wystarczająco zgłębić, ale zawsze staram się stawać w prawdzie. Właśnie wieczorem, gdy wkoło umilkł zgiełk jeżdżących samochodów i większość ludzi przysposabia się do pójścia spać, jest dogodny czas by w ciszy spotkać się z Panem Jezusem na dłuższą chwilę. Jest to dla mnie moment na refleksje z minionego dnia. Nie muszę dużo mówić, to jest czas na wysłuchanie Pana Jezusa, to Jemu oddaję tę ciszę.

Ksiądz Artur podkreślił pierwsze słowa modlitwy: „Ojcze nasz”. Nie zastanawiałem się nad tym i cieszę się, że Homilia uświadomiła mi iż nie jestem jedyną osobą, która spotyka się z Panem Jezusem w danej chwili. Przebywając na modlitwie z Jezusem, powinienem zachowywać swoją tożsamość z Kościołem, dlatego w czasie modlitwy Bóg Ojciec jest Nasz a nie mój. Ta prawda wprowadza do modlitwy poczucie przynależności, które jest bardzo ważne.

Staję się prawdziwszy gdy w modlitwie uwielbiam Pana Jezusa – On jest moim Panem. On jest Królem mojego serca. Wypowiadając te słowa wraz z dziękczynieniem czuję niewysłowioną radość. Różne emocje pojawiają się w mojej modlitwie, a gdy ich nie ma czuję pustkę, jakby Bóg się obraził na mnie. Wiem, że to jest błędne mniemanie. „Wiara nie jest uczuciem”, jak głosi książka Ney Bailey pod tym samym tytułem. Muszę sobie to często uświadamiać. Nie mogę wymagać od siebie bym płakał, gdy żałuję lub śmiał się gdy czuję radość. Staram się oddzielać uczucia od modlitwy. Jak pisze autorka:

„Uczucia stanowią część każdego z nas. Mogą być naszym przyjacielem lub wrogiem, zależnie od tego jak je wykorzystamy[...] Rozumiem, że wiara nie jest uczuciem, ale decyzją, aby trzymać Boga za słowo[...] Bóg w swoim słowie obiecał, że będzie współdziałał we wszystkim dla dobra tych, którzy go kochają i są powołani według Jego zamysłu.”[2]

Odkrywam także inne postacie modlitwy, np. śpiew, który jest wspaniałą okazją do wysławiania Pana i oddawania się Mu. Śpiew jest doskonałym środkiem do otwierania swojego serca na Pana Jezusa. Czego nie potrafię wyrazić swoimi słowami, wyrażam psalmami i piosenkami dedykowanymi Jezusowi. Kolejną formą modlitwy jest czytanie Pisma Świętego na głos lub sama modlitwa na głos. Jest to dla mnie konkretne przyznanie się do wiary w Jezusa Chrystusa. Uważam, że słowo raz wypowiedziane utrwala rzeczywistość, którą ze sobą niesie. Jeśli tą rzeczywistością jest Jezus Chrystus, słowo jest krokiem ku Niemu i ku Bożej Miłości.

Dziękuję za uwagę życząc wszystkim ze sobą włącznie, aby nasza modlitwa była pełna uniżenia i bliskości z Jezusem Chrystusem.

vezz

Źródła:

  1. słowa Homilii wygłoszonej przez ks. Artura Klepackiego na wtorkowej Eucharystii z dnia 3 marca 2009 r. w Parafii Świętego Patryka w Galway (Irlandia),
  2. „Wiara nie jest uczuciem”, Ney Bailey, ruch Nowego Życia 2006, przełożyła Małgorzata Chałupnik,
  3. Biblia Tysiąclecia, wyd. Pallottinum 2007

, ,

Jedna odpowiedź do “Modlitwa”

  1. eluka
    November 11th, 2009 at 19:01 | #1

    Piękny temat i bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach więc pozwolisz, że dopiszę coś od siebie :)
    „Jeśli chcecie podążać za Chrystusem, jeżeli chcecie, aby wasza miłość do Niego wzrastała i nabierała powagi, to musicie być wierni modlitwie. Modlitwa jest kluczem do życia w Chrystusie. Bez modlitwy nasza wiara i miłość będą zamierać. Jeśli zawsze odmawiacie codzienne modlitwy i regularnie uczęszczacie na mszę, to wasza miłość do Jezusa będzie coraz silniejsza. Wówczas wasze serca zaczną odczuwać głęboką radość i pokój” JPII, Nowy Orlean, 1987r
    Modlitwa pomaga wybrać kierunek, który jest zgodny z wolą Bożą w danym momencie ziemskiego życia. Dla mnie od zawsze była i jest wsparciem w podejmowaniu najtrudniejszych decyzji. Dzięki niej po wielu latach „rozmów” z Bogiem w końcu wiem, że spełniać prawdziwie Jego wolę można nie tylko poprzez przyjęcie sakramentu kapłaństwa ale również poprzez sakrament małżeństwa bez względu na wybór trzeba mieć pewność, że jest się gotowym, mi zajęło to 15 lat ale pewność co do słuszności podejmowanych decyzji można odczuć dopiero w modlitwie i ciszy. Bez względu na wybraną ścieżkę ważne jest przesłanie ” Powstań! Świeć, bo oto przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśniej Pan i Jego chwała jawi się nad tobą” (Iz 60,1-3) Powstań i świeć z radością dla wszystkich, w każdej minucie mijającego dnia a zapał czerp z codziennej modlitwy:)